piątek, 26 października 2012

4.

Kiedy wyszłam z łazienki , zajrzałam przez uchylone drzwi do pokoju dziadka  yy , Kurta , jak on , właśnie  rozpakowuje swoje rzeczy do szafy i podnosi zdjęcie w ramce stojące na komódce koło łóżka.
Chwila , moment , jakie zdjęcie tam stało? Hmm. Nie mam bladego pojęcia. Trudno, pewnie dziadek z tym wielkim pstrągiem i czerwona czapką z daszkiem odwróconą tyłem na przód na głowie. Zawsze śmiał się z tego jaki wielki miał wtedy nos. Nie ważne , idę się ubrać , bo w końcu nie chce paradować w ręczniku po domu kiedy jest w nim Kurt. Ciekawe czy on w ogóle będzie wychodził z domu  czy cały czas spędzi w pokoju zamkniętym na klucz jak Dominik Santorski z Sali Samobójców. Jezu , a właśnie, a propost Santorskiego , to ciekawe czy będzie ćpał. Jezuniu , a jak zaćpa mi sie na śmierć , tu  w mojej łazience??Jezu!?
-!!Przestań kretynko!!-Mój osobisty doradca w czasie napadów psychicznej paranoi- Sz.P Rozsądek wreszcie sie odezwał.
A może po prostu jest taki jak Arthur??? Tak na pewno jest. Może jest taki jak jego imiennik , a mój idol Kurt Cobain?? Aha , fajnie by było. Może i jest dobry  , ale aniołem to on nie jest na pewno.

Ubrałam się za duże o cztery rozmiary szare spodnie od dresu i obcisłą białą bluzkę na szerszych ramiączkach  Czyli standard. Od normy odbiegałam tylko tym , że przez mojego "gościa"  musiałam zostać w staniku. Poszłam na bosaka do kuchni po michę musli z mlekiem , ale nie dopięłam swojego celu.
-Kim , patrz- Kurt podsunął mi swój ogromny telefon pod nos przecinając mi przejście do kuchni- no czytaj!

Jesteś już u Kimmie i Johna??
Jutro tam będę. Nic nie mów , bo 
chcę im zrobić niespodziankę. 

-Miałeś mi tego nie pokazywać
-Wiem , ale tak zrobiłem , bo chyba chcesz mu coś powiedzieć-popatrzył na moją niskawa postać i prawie niezauważalnie drgnęły mu ręce , ale udałam , że tego nie widzę i powstrzymując łzy poszłam do kuchni po to  cholerne musli. Aż odechciało mi sie jeść. Sięgnęłam do szafki po moją kolację i drżącą ręką wyciągnęłam otwarte pudełko. Ledwo je wyciągnęłam i zamknęłam ją ,  a wypuściłam musli z ręki i rozsypały sie po blacie  i podłodze. Nie powstrzymując płaczu kucnęłam w kącie kuchni i ukryłam twarz w dłoniach pozwalając łzom płynąć swobodnie.Nagle Kurt bezszelestnie podchodząc delikatnie mnie podniósł za ramiona.
-Nie rycz skarbie
Otarłam łzy wierzchami dłoni. Niezbyt umiał dobierać słowa ale trochę podziałało. Nagle, kurcze mnie przytulił. Zabierał sie już wcześniej , ale nie wychodziło. Do głowy  przyszedł mi pomysł wyrwania się , ale nawet jakbym chciała to był  za silny , a wyglądał na takiego który chce żeby było po jego myśli  Nie chciałam z nim zadzierać. 

-Przyznaj sie głupia kretynko!! Lecisz na niego!! (znowu pan Rozsądek) 
-Nie!! Spadaj!!! Ty na niego lecisz!!
Kiedy mnie puścił w myślach znowu powtórzyłam mój apel do Boga o odcięcie mnie od tego łańcuszka przymusowych uczuć To na prawdę przeszkadzało mi w robocie!! Poszłam do pokoju i walnęłam sie na łózko nawet zapominając o zamknięciu drzwi. Nie chcę go teraz widzieć.Za późno.
-Kim??
-Co?!!
-Przepraszam- i poszedł. Tak dosłownie. Wyszedł z domu.Zastanawiałam sie co zrobić tylko kilka minut i pobiegłam za nim. Dobra nie pobiegłam bo wiedziałam gdzie szukać. Lubiłam psychologię i dużo wiedziałam.
Nie znał miasta , więc nie miał gdzie pójść. Poszłam za dom i znalazłam go tam siedzącego na trawie , po turecku z książką w erce.
Nie podnosząc głowy z nad książki zapytał:
-Skąd wiedziałaś , że tu będę??
-Kiedyś uczyłam sie psychologii , wiem jak pracuje ludzki mózg. Ale nie tym chcę pogadać
-Myślałem , że nerw dziewczyny trzyma dłużej
-Mnie nie opuszcza od dwóch lat
-To dobrze myślałem-wysilił sie na uśmiech
-Przepraszam , za tą szopkę , ale odkąd  nie ma ze mną dziadka , nie umiem normalnie funkcjonować
-J też przepraszam. Przywykłem do tego , że zawsze jest po mojemu i każdy liczy sie moim zdaniem. Ale chyba Kim Harris nie-odetchnął
-No nie zawsze
-A teraz dasz sie przytulić-zaśmiał się
-Dobra-A co mi tam. Raz nie zaboli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz