sobota, 27 października 2012

5.

Poszliśmy do domu i czekaliśmy na wujka. Mimo , że jeszcze nie nadeszło jutro czekaliśmy. Dobra ja czekałam. Kurt znowu zachowywał się normalnie. Siedział w swoim pokoju i czytał pewnie tę samą książkę co wcześniej. Nareszcie. Może zrozumiał , że strach o niego przeszkadzałby mi w robocie. Już jedną ukochaną osobę straciłam właśnie przez "fundację". Gdyby nie ona , dziadek dalej by żył. Jestem tego w stu procentach pewna. A teraz jeszcze miałabym się martwić czy on żyje , czy nie. Ale jest dobrze , jeszcze mi się tak strasznie nie odbiło żeby sie w nim zakochiwać. No i dobrze , nie mogę dopuścić , żeby moje pieprzone życie stało się jakimś idiotycznym romansem. Wystarczy mi kubek rozpustnej , następne odcinki Kości , dobra książka Deaver'a lub King'a i muzyka Nirvany w słuchawkach. Taaak , tamten Kurt był lepszy. Czemu to nie on trafił do mojego domu?? Czemu kurwa noo??

-Bo to nie pieprzona bajka królewno-rozpoczął rozmowę po raz n-ty pan Rozsądek
-Wiem , wiem , ale czy ty kiedykolwiek dasz mi pomarzyć??-krzyknęłam w myślach
-Nie , bo to utrudnia ci robotę
-Spieprzaj- i jeśli p Rozsądek byłby cielesny dostałby w twarz , albo wyciągnęłabym mojego glocka umocowanego na pasku na udzie pod dresem. Tak , po to były mi o cztery rozmiary za duże spodnie. Przecież jakby sie do mnie dopasowywały to glock byłby widoczny , a federalni już kiedyś interesowali sie dziadkiem. Gdyby przyczaili , że jego wnusia ma nielegalny pistolecik (w sumie to cztery noże i dwa pistoleciki) to już bym zmieniła lokum i zapełniła miejsce w kartotece.

Włączyłam telewizor i akurat trafiłam na wiadomości w CNN.

Wita państwa Kelly Wooderston i zapraszam na wiadomości wieczorne w CNN.
(Głupia melodyjka)
Dziesięć minut temu na  południowej granicy Hudson znaleziono zmasakrowane ciało mężczyzny.
Policja ustaliła , że nazywał się Arthur Bowe. Razem z żoną i córką mieszkali we Francji.
Z pochodzenia był Anglikiem i od roku prowadził swoją firmę. Znalazł go młody chłopak. Nazywał się Thr.....
Drżącą ręką wyłączyłam telewizor. Bezwiednie pomyślałam , o tym , że jeszcze dwadzieścia cztery godziny temu żył i jechał tu z zamiarem zobaczenia mnie i dziadka. Tak dziadka zobaczy , ale mnie już raczej nie. Na pewno nie teraz. Nie w tym życiu.

Chciałam iść do swojego pokoju  ,więc wstałam i ze złości walnęłam pilotem o ścianę. Roztrzaskałam go jak ten sukinsyn ciało mojego wujka. Dopadnę go i jeszcze pożałuje tego , co zrobił. Może mi nie wierzyć , ale to zrobię. Powoli powoli sie nad nim poznęcam aż w końcu będzie błagał o śmierć. Pewnie to on zabił też dziadka. Na sto procent to jeden z tych przed kilku latu zbiegłych morderców których nikomu nie dało się złapać. Teraz mści sie za to , że dziadek nie chciał jego i jego bandy  przyjąć do naszej organizacji. Jak oni sie nazywali??
Chwila , dziadek ma wszystkie listy nadesłane z prośbą o przyjęcie i całą kartotekę podań!! Znajdę go. Mhm , tak znajdę jeśli nie wyrzuciłam ich razem z listami od tych panienek.

Miałam zamiar zejść do tunelu prowadzącego do podziemi magazynu , ale stwierdziłam , że może poinformuję Kurta , o tym że jego wuj nie żyje. Poszłam do jego pokoju i zobaczyłam , że go nie ma. Na łóżku został tylko odblokowany telefon.
-Kurwa!! gdzie on jest!!-do głowy przychodziły mi same straszne wizje. Kurt znęcający sie nad Arthurem , wbijający mu nóż miedzy...
NÓŻ. Kolekcja mojej broni. Szybko pobiegłam do mojego pokoju i wyrzuciłam wszystkie ubrania z szafy. Wyciągnęłam pudełko i otworzyłam je. Raz , dwa , trzy , cztery , raz , dwa. Dwa pistolety i cztery noże. Wszystko jest. Nie , nie wszystko brakuje kurta w domu z książka w ręce. kurwa , GDZIE ON DO CHOLERY JASNEJ JEST??
A nie ważne niech idzie gdzie chce. Ja go tu nie trzymam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz